Nagle świat, w którym byłam zniknął. Poczułam jak wraca czucie. Łapczywie i gwałtownie zaczerpnęłam powietrza. Poczułam jak ktoś mnie przytula. Otworzyłam oczy... Fulbur mnie tulił...
- Kochanie... - powiedziałam słabym głosem...
Pocałował mnie i jeszcze mocniej mnie przytulił.Trwaliśmy tak z dobre kilka minut. Nagle poczułam krew. Spojrzałam na Fulbura. To co zobaczyłam przeraziło mnie.
- Fulbur! Ty krwawisz! - krzyknęłam panicznie i szybko wstałam...
Fulbur chciał mnie powstrzymać, lecz mu się to nie udało... Po mimo bólu głowy udało mi się go obandażować. Położyłam go na łóżku.
- Skąd masz te rany? I jak to się stało, że żyję? - spytałam się go
Wszystko mi wyjaśnił. Co usłyszałam zszokowało mnie... Z moich oczu poleciały łzy...
- Neytiri co się stało? - spytał zdenerwowany Fulbur
- To moja wina... Przeze mnie zawarłeś ten pakt.. powinnam nie żyć! - krzyczałam zrozpaczona.
Fulbur natychmiast mnie przytulił. Rozpłakałam się jak dziecko, które uderzyło się o coś. To przeze mnie zawarł ten pakt.
- Przestań.. - powiedział Fulbur
Wtuliłam się w niego, bałam się tego co może się stać za te siedem nocy... Robiłam się senna, mój ukochany ułożył mnie na łożu i sam się położył koło mnie tuląc mnie do siebie. Szybko zasnęłam, a chwile później Fulbur zasnął. Nastał następny dzień. Obudziłam się i rozejrzałam obok mnie leżał Fulbur. Uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam go w czoło. Obudził się z uśmiechem na twarzy.
- Witaj - rzekł do mnie
- Witaj... - odpowiedziałam i się mocno przytuliłam do niego...
<Fulbur?>