Poszłam za nim. Pięknie tu było. Taka cisza i spokój panowało w tym miejscu jak w żadnym innym. Po paru minutach ukazał nam się strumyk. Zatrzymaliśmy się koło niego i usiedliśmy obok niego. Rozmawialiśmy ze sobą o różnych sprawach.
- Dlaczego pomagasz ludziom? - spytał się mnie nagle
- Bo potrzebują pomocy i każdy zasługuje żeby żyć - odpowiedziałam mu
Spojrzał na mnie ze zdziwieniem w oczach, ale po chwili się uśmiechnął do mnie. Odwzajemniam delikatnie uśmiech. Nagle Fulbur wstał i pomógł mi wstać, potem ruszyliśmy dalej pospacerować. Co prawda po drodze, w pewnym momencie mijaliśmy rzekę i zaczął mnie chlapać wodą, a ja jego. Po paru minutach byliśmy cali mokrzy. Usiedliśmy śmiejąc się. Głowa mnie nagle rozbolała od chaotycznych myśli czyichś. Fulbur raczej to zauważył
- Wszystko gra? - spytał
- Tak, wszystko jest w porządku. - odparłam
Po chwili ból minął, a ja zaczęłam się zastanawiać kto mógł mieć aż tak chaotyczne myśli, ale szybko się otrząsnęłam z tego.
<Fulbur?>
środa, 30 kwietnia 2014
wtorek, 29 kwietnia 2014
Od Fulbura
Szalałem w przestworzach. Burza! Deszcz, wiatr i wyładowania elektryczne. Masy powietrze ścierające się ze sobą. Łaknąłem tej mocy! Tego wiatru, szaleństwa! Czułem jak moje ciało przeszywają błyskawice. Inny rodzaj ognia rozgrzał moje wnętrze.
Ciskałem piorunami. Nie kontrolowałem tego, nie wiedziałem gdzie trafią. I to było w tym najpiękniejsze. Ta całkowita przypadkowość, ślepy los.
Moje rozedrgane wnętrze uspokoiło się powoli. Deszcze wciąż padał, a wiatr wył niemiłosiernie, ale dość już było ognia pośród nocy.
Na ziemi zauważyłem ludzki dom, palił się. Była tam także inna istota. Nie była śmiertelna. Spadłem w dół. gwałtownie, jak sam piorun, huknąłem w grunt. Stałem przez chwilę rozglądając się na boki. Dość rzadko stąpałem po ziemi. Wolałem chmury.
Ktoś wpadł ana mnie. Boska istota.
- Wybacz mi, zamyśliłam się. Jestem Neytiri - przedstawiła się
- Nic nie szkodzi - w tym momencie poznałem ją - Fulbur jestem. Może się przejdziemy? - zaproponowałem.
- Pewnie, ale gdzie być chciał się wybrać? - zapytała.
Uśmiechnąłem się i chwyciłem ją za dłoń. Porwał nas wiatr. Neytiri krzyknęła, ale czując, że ją trzymam uspokoiła się nieco.
- Nic nie szkodzi - w tym momencie poznałem ją - Fulbur jestem. Może się przejdziemy? - zaproponowałem.
- Pewnie, ale gdzie być chciał się wybrać? - zapytała.
Uśmiechnąłem się i chwyciłem ją za dłoń. Porwał nas wiatr. Neytiri krzyknęła, ale czując, że ją trzymam uspokoiła się nieco.
Opadliśmy w cichej dolinie. Cisza.... tak, po burzy musi nastąpić cisza. Spokój.
Nie było tu ludzkich osad, zgiełku.
- Możemy iść na spacer - powiedziałem i ruszyłem. To było dziwne uczucie, gdy pod stopami miało się ziemię i rośliny, szczególnie po tak długim czasie.
<Neytiri?>
Od Neytiri - wybacz
Jak zwykle dzień mijał spokojnie. Zastanawiało mnie to dlaczego ludzie nie doceniają życia. Oni są śmiertelnikami, więc szybko umrą. Ich podejście do życia było ciekawe i jednocześnie godne pożałowania. Pomimo tego lubię ich. To prawda dla niektórych bogów są zwykłymi śmiertelnikami, ale też potrafią dokonać wielkich dzieł. Tak sobie rozmyślałam siedząc na skale w lesie. Nagle przyfrunął do mnie gołąb. Uśmiechnęłam się, życie zawsze potrafi zaskoczyć.. Spojrzałam na niebo, zbierało się na burzę. Wstałam i chciałam się udać nad wodospad, kiedy drzewo się przewróciło n jakiś dom, a dom zaczął płonąć. W środku byli jacyś ludzie. Pobiegłam w ich stronę. Biegnąc przecięłam się na ramieniu, ale się tym nie przejęłam zbytnio. Po paru minutach wyciągnęłam wszystkich ludzi. Spojrzałam na nich ze współczuciem w oczach
- Wszystko będzie dobrze. Miejcie nadzieję - powiedziałam do nich i sobie poszłam. Westchnęłam na to wydarzenie. Zamyśliłam się znowu nad życiem ludzi. Ich życie było kruche i przemijające, każda katastrofa lub niebezpieczna choroba mogła im odebrać życie.. Rozmyślając tak wpadłam na kogoś...
- Wybacz mi, zamyśliłam się. Jestem Neytiri - przedstawiłam się
- Nic nie szkodzi - odparł nieznajomy - Fulbur jestem
Uśmiechnęłam się, więc wpadłam na boga piorunów. On też się chyba domyślił, że jestem boginią myśli.
- Może się przejdziemy? - zaproponował
Jak zwykle nieprzewidywalny jest.
- Pewnie, ale gdzie być chciał się wybrać? - spytałam się go.
Uśmiechnął się tylko.
<Fulbur?>
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Od Etriell'a - życie samo w sobie jest pragnieniem
Jej zdenerwowanie ciekawiło mnie. To zawsze mnie dziwiło. Istoty, które pragnęły czegoś, a kiedy już odważyły się po to sięgnąć, lamentowały. Za czym? Za stratą tego co w nich było zanim dostali to czego pragnęli? Po co to? Po co samego siebie karać tylko za to, że jest się istotą ciekawą świata, nowości, życia. Bo tym jest życie, poszukiwaniem i spełnianiem pragnień. Chcesz mieć dom? To pragnienie, dążysz do niego. Rodzinę? Zakładasz ją. Tak to działa.
Cavi pragnęła mnie. Wiedziałem to, czułem. Nie musiałem nawet używać swojej mocy, ona była tylko dodatkiem. A teraz bogini miała mi najwidoczniej za złe to, co się stało. To, na co się zgodziła.
Kiedy kobieta podeszła do mnie, była w nieco mniej bojowym nastroju. Położyłem jej dłoń na policzku. Wzdrygnęła się.
- Jeszcze niedawno mój dotyk sprawiał ci przyjemność - powiedziałem i kciukiem pogłaskałem ją po policzku.
- Czego ty ode mnie chcesz? - spytała żałośnie.
- Być może niczego? A być może czegoś? - spojrzałem jej w oczy. - Ja spełniam pragnienia. Jestem bogiem uciech. To od ciebie zależy czy chcesz żyć i cieszyć się życiem, czy wystarczy ci życie innych.
- Żyję i bez ciebie - powiedziała.
- Doprawdy? A co to za życie? Wychowujesz cudze dzieci, widzisz czyjeś szczęście. A sama masz z tego tylko pracę. Gdy natomiast sięgnęłaś po odrobinę przyjemności, wystraszyłaś się i na dodatek karzesz samą siebie, wciąż rozpamiętując, że coś przy tym straciłaś. coś co i tak potrzebne ci nie było. Coś co nie przynosiło radości. To jednak twoje życie i tylko ty możesz o nim decydować. Do zobaczenia, moja słodka bogini - powiedziałem i nachyliłem się, by odnaleźć jej usta. Pocałowałem ją namiętnie po czym zniknąłem, wracając do swojej świątyni.
Przywitały mnie oczywiście krzyki moich ukochanych ślicznotek.
<Cavi? Jak tam samopoczucie?>
niedziela, 27 kwietnia 2014
Od Taivasa - uśmiech
Uśmiechnąłem się na tą uwagę. Siedzieliśmy pod drzewem.
- Chodź - powiedziałem do niej i pomogłem jej wstać
Zaprowadziłem ją na polanę, gdzie rosło mnóstwo kwiatów różnych odmian...
Yuna się uśmiechnęła i zaczęła kroczyć miedzy kwiatami. Widziałem uśmiech na jej twarzy.
Rozejrzałem się wokół, nie tylko ptaki tu są. No tak!
- Yuna! Chodź coś ci pokażę - rzekłem kiedy do mnie podeszła.
Prowadziłem ją do pewnego miejsca. Nagle usłyszeliśmy ryk, na początku Yuna się przestraszyła
- Spokojnie to Arshia- odparłem
- Arshia? - spytała
- Smoczyca i jednocześnie moja towarzyszka - odparłem
Kiedy wyszliśmy zza lasu Yuna zobaczyła smoka.
- Arshia! - krzyknąłem
Smok, którego zobaczyła Yuna przyleciał do nas
-Witaj Taivasie - powiedziała smoczyca - A to kto?
- To moja przyjaciółka Yuna, Yuna to Arshia - przedstawiłem ich sobie
Yuna się uśmiechnęła, smoczyca nie do końca zadowolona z tego była.
Eh, jak zwykle trudna do zawierania nowych przyjaźni z innymi bogami, ale zaprzyjaźnią się.
Yuna widziała wokół gór z tysiące smoków.
- Wiesz co ci powiem? Że Arshia się wyróżnia od pozostałych - powiedziała do mnie
- Wiem to wyjątkowa smoczyca - odparłem
<Yuna? Teraz to ty mi wybacz za to, że czekałaś>
sobota, 12 kwietnia 2014
Od Caviniany - Eh...
Jak ja mam mu to powiedzieć? Przecież...ja wcale tego nie chciałam, a może? Jednak jedno jest pewne On myśli że wszystko mu wolno. I po co w ogóle tu przyszedł? Spojrzałam w jego oczy. Teraz uświadomiłam sobie, że to faktycznie moja wina bo to ja z nim poszłam. Przecież wcale nie musiałam. Wyswobodziłam się z jego objęć i ulotniłam się ze świątyni. Przeniosłam się tam gdzie jest cicho...tak nad rzekę. Szum wody mi nie przeszkadzał. Może i nie jestem zwolenniczka zwierząt, ale jakoś za specjalnie mi nie przeszkadzały. Najgorsze jest to, że Etriell wie gdzie teraz jestem. O wilku mowa...eh...czy on musi mi rujnować życie? Wolałabym go teraz nie widzieć. No dobra...przyszedł...niech mówi co chce i sobie idzie.
- Słucham, czego chcesz? - burknełam
- Wyjaśnisz mi czemu tak uciekasz? Czemu mnie obwiniasz? - spytał
- Uciekam bo nie chcę Cie widzieć. Obwiniam bo...eh nie ważne...po prostu idź sobie - odpowiedziałam
- Chce po prostu abyś mi wyjaśniła - powiedział
- Już Ci wyjaśniłam wszystko, a teraz do widzenia - warknęłam
Nastała cisza. Jak widać jemu podobało się to, że się wkurzam. Głupek! Mam ochotę go ubić! Zdałam sobie sprawę z tego, że zachowuje się jak...dziecko. Rozpaczam nad czymś czego już nie ma. No weźmy na przykład takiego małego łobuza. Ma lalkę ze słomy. Zabawka się pali, a on nad nią rozpacza. Eh...wstałam i podeszłam do niego.
<Etriell?>
- Słucham, czego chcesz? - burknełam
- Wyjaśnisz mi czemu tak uciekasz? Czemu mnie obwiniasz? - spytał
- Uciekam bo nie chcę Cie widzieć. Obwiniam bo...eh nie ważne...po prostu idź sobie - odpowiedziałam
- Chce po prostu abyś mi wyjaśniła - powiedział
- Już Ci wyjaśniłam wszystko, a teraz do widzenia - warknęłam
Nastała cisza. Jak widać jemu podobało się to, że się wkurzam. Głupek! Mam ochotę go ubić! Zdałam sobie sprawę z tego, że zachowuje się jak...dziecko. Rozpaczam nad czymś czego już nie ma. No weźmy na przykład takiego małego łobuza. Ma lalkę ze słomy. Zabawka się pali, a on nad nią rozpacza. Eh...wstałam i podeszłam do niego.
<Etriell?>
piątek, 11 kwietnia 2014
Od Yuny- Zdziwienie
Skrzyżowałam ręce na piersi.
-Jestem boginią zwierząt i jakim cudem nie wiem o tym miejscu?-zapytałam zdziwiona.
-Świat jest ogromny.-odrzekł.
-Rzeczywiście. Przyznam ci we wszystkim rację. Piękne miejsce i świat to ogrom.-odpowiedziałam.
Weszliśmy wgłąb tego zakątka. Wiele latających ptaków. Niektóre z nich znałam. Spacerowaliśmy jakiś czas. Nie miałam pojęcia że jest tu aż tak pięknie! Usiedliśmy pod wielkim drzewem. Wyciągnęłam rękę. Na moim ramieniu usiadł jeden z ptaków. Zaczęłam go głaskać.
(Taivas? Sory że tak długo czekałeś)
-Jestem boginią zwierząt i jakim cudem nie wiem o tym miejscu?-zapytałam zdziwiona.
-Świat jest ogromny.-odrzekł.
-Rzeczywiście. Przyznam ci we wszystkim rację. Piękne miejsce i świat to ogrom.-odpowiedziałam.
Weszliśmy wgłąb tego zakątka. Wiele latających ptaków. Niektóre z nich znałam. Spacerowaliśmy jakiś czas. Nie miałam pojęcia że jest tu aż tak pięknie! Usiedliśmy pod wielkim drzewem. Wyciągnęłam rękę. Na moim ramieniu usiadł jeden z ptaków. Zaczęłam go głaskać.
(Taivas? Sory że tak długo czekałeś)
piątek, 4 kwietnia 2014
Od Hurigana - Bu!
Obudziłem się, a Nehariki nie było. Przeczytałem co mi napisała i się uśmiechnąłem. Zjadłem i poszedłem wziąć się za swoją pracę. Żeglarze już od pewnego czasu proszą o wiatr, ale później się nimi zajmę. Zajęło mi to chyba z dwie godziny. Zostały mi tylko ci żeglarze. Machnąłem ręką i poszedłem w stronę Nehariki. Zobaczyłem, że skończyła pracę. Postanowiłem zrobić kawał. Zaszeleściłem i usłyszałem głos mojej ukochanej
- Kto tam?
Siedziałem cicho
- Musiało mi się zdawać - rzekła w końcu i się odwróciła.
Ja wyszedłem cicho i krzyknąłem
-Bu!
Krzyknęła, a chwilę potem śmialiśmy się. Zjawił się Taivas i porozmawiał z nami. Potem poszedł w swoją stronę mówiąc, że ma dużo pracy. Poszliśmy nad wodospad i tam usiedliśmy obserwując naturę
<Neharika?>
- Kto tam?
Siedziałem cicho
- Musiało mi się zdawać - rzekła w końcu i się odwróciła.
Ja wyszedłem cicho i krzyknąłem
-Bu!
Krzyknęła, a chwilę potem śmialiśmy się. Zjawił się Taivas i porozmawiał z nami. Potem poszedł w swoją stronę mówiąc, że ma dużo pracy. Poszliśmy nad wodospad i tam usiedliśmy obserwując naturę
<Neharika?>
wtorek, 1 kwietnia 2014
Od Taivasa - podziwianie
- Tak - odparłem głaszcząc delikatnie konia.
Yuna się uśmiechnęła. Spojrzałem na nią.
- A ty masz jakiegoś towarzysza? - spytała
- Moimi towarzyszami są ptaki każdego rodzaju - odparłem
Zachichotała cicho
- Coś nie tak powiedziałem? - spytałem się jej
Wybuchła śmiechem. Teraz się zorientowałem,że na mojej głowie usiadł orzeł. Też wybuchłem śmiechem. Wziąłem mojego małego ptaszka na ręce i go pogłaskałem. Po chwili poleciał w swoją drogę. Yuna spojrzała na mnie
- To był Aniru - odparłem - Władca wszystkich orłów.
Spojrzała na mnie z ukosa. Zauważyłem to. Pomyślałem przez chwilę
- Chodź ze mną coś ci pokażę - powiedziałem i chwyciłem ją za rękę
Szliśmy ostrożnie. Rzadko pokazywałem Dolinę orłów innym.
- Dokąd idziemy? - spytała się mnie
- Zobaczysz - odrzekłem
Szliśmy tak z dobre kilka minut. Przed nami były góry.
- To chyba ślepy zaułek - powiedziała Yuna
- Nie - powiedziałem spokojnie i zaprowadziłem ją.
Weszliśmy między krzakami i wyszliśmy z drugiej strony gór. Przed nami rozciągała się równina. Rosły na niej najróżniejsze kwiaty i drzewa., a wokół latały same orły. Po lewej stronie huczał nam wodospad.
- I jak podoba się? - spytałem się i dodałem - Jesteś pierwszą osobą,której pokazałem tą krainę. Nikt inny nie wie o jej istnieniu prócz mnie i ciebie
<Yuna?>
Yuna się uśmiechnęła. Spojrzałem na nią.
- A ty masz jakiegoś towarzysza? - spytała
- Moimi towarzyszami są ptaki każdego rodzaju - odparłem
Zachichotała cicho
- Coś nie tak powiedziałem? - spytałem się jej
Wybuchła śmiechem. Teraz się zorientowałem,że na mojej głowie usiadł orzeł. Też wybuchłem śmiechem. Wziąłem mojego małego ptaszka na ręce i go pogłaskałem. Po chwili poleciał w swoją drogę. Yuna spojrzała na mnie
- To był Aniru - odparłem - Władca wszystkich orłów.
Spojrzała na mnie z ukosa. Zauważyłem to. Pomyślałem przez chwilę
- Chodź ze mną coś ci pokażę - powiedziałem i chwyciłem ją za rękę
Szliśmy ostrożnie. Rzadko pokazywałem Dolinę orłów innym.
- Dokąd idziemy? - spytała się mnie
- Zobaczysz - odrzekłem
Szliśmy tak z dobre kilka minut. Przed nami były góry.
- To chyba ślepy zaułek - powiedziała Yuna
- Nie - powiedziałem spokojnie i zaprowadziłem ją.
Weszliśmy między krzakami i wyszliśmy z drugiej strony gór. Przed nami rozciągała się równina. Rosły na niej najróżniejsze kwiaty i drzewa., a wokół latały same orły. Po lewej stronie huczał nam wodospad.
- I jak podoba się? - spytałem się i dodałem - Jesteś pierwszą osobą,której pokazałem tą krainę. Nikt inny nie wie o jej istnieniu prócz mnie i ciebie
<Yuna?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)