Poszłam za nim. Pięknie tu było. Taka cisza i spokój panowało w tym miejscu jak w żadnym innym. Po paru minutach ukazał nam się strumyk. Zatrzymaliśmy się koło niego i usiedliśmy obok niego. Rozmawialiśmy ze sobą o różnych sprawach.
- Dlaczego pomagasz ludziom? - spytał się mnie nagle
- Bo potrzebują pomocy i każdy zasługuje żeby żyć - odpowiedziałam mu
Spojrzał na mnie ze zdziwieniem w oczach, ale po chwili się uśmiechnął do mnie. Odwzajemniam delikatnie uśmiech. Nagle Fulbur wstał i pomógł mi wstać, potem ruszyliśmy dalej pospacerować. Co prawda po drodze, w pewnym momencie mijaliśmy rzekę i zaczął mnie chlapać wodą, a ja jego. Po paru minutach byliśmy cali mokrzy. Usiedliśmy śmiejąc się. Głowa mnie nagle rozbolała od chaotycznych myśli czyichś. Fulbur raczej to zauważył
- Wszystko gra? - spytał
- Tak, wszystko jest w porządku. - odparłam
Po chwili ból minął, a ja zaczęłam się zastanawiać kto mógł mieć aż tak chaotyczne myśli, ale szybko się otrząsnęłam z tego.
<Fulbur?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz