- Tak - odparłem głaszcząc delikatnie konia.
Yuna się uśmiechnęła. Spojrzałem na nią.
- A ty masz jakiegoś towarzysza? - spytała
- Moimi towarzyszami są ptaki każdego rodzaju - odparłem
Zachichotała cicho
- Coś nie tak powiedziałem? - spytałem się jej
Wybuchła śmiechem. Teraz się zorientowałem,że na mojej głowie usiadł orzeł. Też wybuchłem śmiechem. Wziąłem mojego małego ptaszka na ręce i go pogłaskałem. Po chwili poleciał w swoją drogę. Yuna spojrzała na mnie
- To był Aniru - odparłem - Władca wszystkich orłów.
Spojrzała na mnie z ukosa. Zauważyłem to. Pomyślałem przez chwilę
- Chodź ze mną coś ci pokażę - powiedziałem i chwyciłem ją za rękę
Szliśmy ostrożnie. Rzadko pokazywałem Dolinę orłów innym.
- Dokąd idziemy? - spytała się mnie
- Zobaczysz - odrzekłem
Szliśmy tak z dobre kilka minut. Przed nami były góry.
- To chyba ślepy zaułek - powiedziała Yuna
- Nie - powiedziałem spokojnie i zaprowadziłem ją.
Weszliśmy między krzakami i wyszliśmy z drugiej strony gór. Przed nami rozciągała się równina. Rosły na niej najróżniejsze kwiaty i drzewa., a wokół latały same orły. Po lewej stronie huczał nam wodospad.
- I jak podoba się? - spytałem się i dodałem - Jesteś pierwszą osobą,której pokazałem tą krainę. Nikt inny nie wie o jej istnieniu prócz mnie i ciebie
<Yuna?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz