Zatopiłem się w ustach Nehariki. Moja moc sama wyzwoliła się i otoczyła nas.
Boginka była taka zagubiona, tak słodziutka. Pragnąłem jej. Tu. Teraz.
Wszedłem w nią szybko. Wiedziałem, że Hurrigan miał ją przede mną. Muszę przyznać, że byłem zazdrosny. Lubiłem dziewice. Lubiłem być tym pierwszym, tym, którego zawsze najlepiej się pamięta. Mimo tego drobnego szczególiku seks z nią sprawił mi ogrom przyjemności. Z czystą przyjemnością wsłuchiwałem się w kolejne jęki i krzyki rozkoszy.
Gdy nasze ciała zmogło zmęczenie zasnęliśmy. Kiedy jednak rankiem otworzyłem oczy byłem sam. Jaka szkoda. Miałem ochotę na powtórkę wczorajszego wieczoru.
Przeniosłem się do swojej świątyni i ułożyłem wygodnie w ogrodzie na sofie. Po kilku chwilach przyszła do mnie Cendre i położyła się na mojej piersi. Powoli zdjąłem z niej ubranie i nakierowałem tak, by zaczęła mnie ujeżdżać.
Moja kochanka opadła na mnie targana kolejnym orgazmem gdy tuż obok nas ktoś się zjawił. Nehariki.
Cendre błyskawicznie nakryła się narzutą, oblała rumieńcem i uciekła. Ja nadal leżałem nagi i wpatrywałem się w nią.
- Miło, że znów się widzimy. Dlaczego tak uciekłaś? - spytałem.
- Bo to nie powinno mieć miejsca! - krzyknęła. - Omamiłeś mnie mocą... Nie powinnam ci ulec. Źle zrobiłam i nikt nie może się o tym dowiedzieć. Nikt. Rozumiesz?
- Nie denerwuj się tak. Moja moc owszem działała, ale sama mnie pragnęłaś, nie rozumiem więc w czym rzecz.
<Nehariki?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz