niedziela, 11 maja 2014

Od Fulbura - razem rozpętajmy burzę.

Czułem się świetnie. Bliskość Naytiri sprawiała mi czystą radość. Dawała spokój.
- Jesteś cudowna - wyszeptałem, gdy spoglądała mi w oczy.
- Emocja... - wyszeptała.
- Hm...?
- Emocja... chciałabym poznać je wszystkie - powiedziała z tajemniczym, zamyślonym uśmiechem.
- Jeśli będę mógł pomogę... - pocałowałem ją w usta. Mocno, niecierpliwie.
Poddała mi się z uśmiechem i ochotą. Gładziłem jej ciało, poznawałem każdy jego fragment. Czułem jednak jak coś wrze we mnie. Siła, której nie chciałem okiełznać. I chyba nie umiałem.
- Pójdziesz ze mną? Rozpętasz ze mną burzę? - spytałem ujmując w dłonie jej twarzyczkę. Wciąż na niej leżałem, wciąż byliśmy nadzy, lekko rozgrzani swoją obecnością, dotykiem.
- Dobrze - powiedziała.
Porwałem ją. Od razu. Nagą i piękną. Uniosłem nas w górę ku chmurom. Chaos przejął władzę nade mną. Wiatr, deszcz i pioruny. Wszystko to w tym momencie podlegało mojej władzy.
Bogini wrzasnęła kiedy piorun przeszył powietrze ledwie cal od nas.
- Nie czuj strachu, moja droga - wyszeptałem głaszcząc ją i wciąż trzymając blisko siebie. Moje moce szalały wokół nas, targając nami. Byłem teraz żywiołem.

<Naytiri?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz