Jedynie co pamiętam to jak Fulbur wziął mnie na ręce, potem ciemność i strach... W mojej podświadomości powstawały różne myśli. Nie, nie nie! Znowu zaczęłam drżeć. Poczułam jak ktoś ściska moją dłoń. To nie może być prawda! Kłamiesz! W mojej podświadomości powstawały nadal różne myśli związane z tym co powiedział Teylen. Nagle zapadała całkowita pustka. Tak... jakby nic nie istniało, błoga cisza. Czy to jest śmierć?Poczułam jak ktoś mną potrząsa i krzyczy
- Neytiri! Nie odchodź!- to był głos Fulbura, tak jego głos, który był załamany i przerażony, ale dlaczego?
I po chwili mocne światło oślepiło mnie. Leżałam na trawie, nieprzytomna... Otrząsnęłam się z tego. Uniosłam się i rozejrzałam. Nie byłam w Zaświatach ani w świątyni Fulbura. To było całkowite inne miejsce, ale wyglądało znajomo. Zawiał przyjemny wiatr. Uśmiechnęłam się.
- Czy ja... nie żyje? - spytałam sama nie wiem kogo...
Fulbur... Och nie! Nie mogłam mu tego zrobić, ale było nie miałam pojęcia jak wrócić. Ktoś się zjawił, odwróciłam się w stronę nieznajomego
- Gdzie jestem? - spytałam się go
- Tak, gdzie wszyscy bogowie trafiają po śmierci. - odpowiedział
Czyli umarłam?
-Ja...- z moich oczu zaczęły płynąć łzy
Pokiwał głową na potwierdzenie. Byłam przerażona. Dlaczego?
- Jak mogę wrócić? - spytałam roztrzęsiona
- Przykro, ale nie można wrócić. Twoje życie się skończyło....
- Nie! Kłamiesz! Na pewno jest sposób! - krzyczałam
Rozpłakałam się jak dziecko. Nie mogłam zostawić Fulbura... Musiałam do niego wrócić.... Nagle krajobraz się zmienił...Wszędzie były martwe ciała.. Stał koło mnie ta sama osoba co wcześniej...
- Tak kończyli ci którzy chcieli wrócić
Byłam przerażona tym co zobaczyłam, ale myśl, że zostawię ukochanego napawała mnie większym bólem. Znowu znaleźliśmy się w tym miejscu co poprzednio....
- Naprawdę nie ma jakiegoś sposobu? - spytałam tracąc nadzieję.
Spojrzał na mnie i się zamyślił...
- Jest, ale tylko osoba, którą kochasz i ona ciebie jest w stanie cię uratować, ale nie wiem w jaki sposób
Spojrzałam na niego. Właśnie, ale jak to powiedzieć Fulburowi. Nic nie mogłam mu przekazać. Byłam bezsilna i to mnie najbardziej przerażało. Znowu płakałam. Sprawiłam tyle bólu mu, że może.... nie powinnam wracać? Tak, to będzie najlepszy sposób, żeby nie sprawiać mu bólu i cierpienia......
<Fulbur? Skapniesz się? I czy pozwolisz na odejście mi na zawsze?XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz