środa, 14 maja 2014

Od Fulbura - witaj

Szalałem wśród chmur, rozpętując burzę, bijąc ziemię i wszystko co było na niej piorunami. Przez moje ciało przechodziły spazmy mieszających się ze sobą emocji i odczuć.
Kiedy moje wnętrze wypaliło się w gniewie, a pozostał spokój spłynąłem do swojej podniebnej świątyni. Powoli i ostrożnie wszedłem do budynku. Wydawał się pusty, przeszedłem na balkon. Siedziała tam moja ukochana. Szata spływała po jej idealnym ciele, odkrywając ramiona. Siedziała pochylona, jej kształtne nogi zwisały w dół, ku przepaści, a ona sama spoglądała na ludzi, którzy z tej wysokości byli jak ziarnka piasku.
Podszedłem do niej ostrożnie, chicho i zanim zdążyła zareagować przyciągnąłem ją do siebie.
- Witaj - wymruczałem całując ją w kark, następnie w ucho. Moje dłonie zsunęły się między jej uda.
Pragnąłem jej. Jak z resztą zawsze gdy tylko na nią spojrzałem.

<Naytiri?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz