sobota, 24 maja 2014

Od Neytiri - niemożliwe...

Jęknęłam, kiedy jego dłonie znalazły się między moimi udami. Wtuliłam się w niego.
- Witaj... - wyjąkałam do niego.
Pocałował mnie namiętnie, odwzajemniłam pocałunek. Uśmiechnął się do mnie. Usiedliśmy przytuleni do siebie. Siedzieliśmy tak z dobre parę godzin. Robiło się już ciemno. Fulbur wziął mnie na ręce i zaniósł na łóżko i położył się na mnie. Przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam zachłannie. Roześmiał się na to. Zdjął ze mnie ubranie, a ja z niego. Leżeliśmy nadzy. Fulbur całował mnie, schodząc coraz niżej. Pieścił moje ciało, w końcu wszedł we mnie. Jęknęłam dźwięcznie, kochaliśmy się długo i namiętnie. Następnego dnia obudziłam się pierwsza. Wstałam delikatnie, żeby nie obudzić Fulbura. Ubrałam się i zeszłam na ziemie. Spacerowałam sobie po lesie. Byłam szczęśliwa. Miałam nadzieję, że moje życie z Fulburem się ułoży i będzie szczęśliwe. Po paru godzinach poczułam okropny ból głowy. Czyjeś myśli to spowodowały. Nagle ktoś pojawił się za mną. Wystraszyłam się, chciałam się szybko odsunąć od niego, ale mnie mocno złapał za rękę.
- Oj, nie uciekniesz mi Neytiri - rzekł nieznajomy
- Kim jesteś? - spytałam się go
- Mhm...ojciec Ci o mnie nie mówił. Jestem Teylen. Twoja rodzina zabiła moją. - wyjaśnił
To co usłyszałam wstrząsnęło mną.
- To..to niemożliwe.. kłamiesz! - krzyknęłam do niego
Próbowałam się wyrwać, wyciągnął miecz
- Teraz zginiesz - powiedział.
Wystraszyłam się. Nie miałam pojęcia co zrobić, kiedy ktoś się zjawił, ale nie był to Fulbur. Tylko Rifatusirian, władca podziemia. Czego on tutaj chciał? Teylen złapał mnie tak, że nie mogłam się ruszyć. Byłam wystraszona. Rifatus złapał mnie za podbródek i uniósł moją twarz, tak żebym spojrzała na niego. 
- Nie zabijaj jej Teylen. Wiem, że przysiągłeś śmierć tej rodzinie, ale może lepiej ją zniewolić i zrobić, żeby była twoją służącą - rzekł władca podziemi
Teylen nie był zachwycony tym. Chciał coś powiedzieć, ale Rifatus mu przerwał.
- W Zaświatach porozmawiamy, bo jej ukochany może się zjawić w każdej chwili. 
Teylen się zgodził na to, choć niechętnie. Zabrali mnie do Zaświatów. Wrzucili mnie do lochów, a Teylen zaczął dyskutować co zrobić ze mną z władcą podziemi. Rifatus kazał mnie przenieść do najniższych lochów, gdzie panował tylko mrok. Próbowałam się wyrwać,ale na próżno. Siedziałam już w lochach, wokół mnie panował tylko i wyłącznie mrok. Nic nie widziałam. Rozmyślałam nad moim położeniem. Było ono makabryczne. Rozpłakałam się. Dlaczego to się dzieje? Czy to możliwe, że moja rodzina zabiła jego? Nagle drzwi od mojej celi się odtworzyły. Stanął w nich Rifatusirian. 
- Zdecydowano, że zostaniesz żoną Teylena. - powiedział ze spokojem. - Pojutrze macie ślub.
I wyszedł. CO?! Byłam zszokowana tą wiadomością. Nie chciałam za tego kłamce wychodzić! Miałam dwa dni do tego przymuszonego ślubu. Co robić? Byłam całkowicie bezradna w tej sytuacji. Moje zdanie się w ogóle nie liczyło. Usłyszałam kroki byli to służący Rifatusa. Skuli mi ręce i gdzieś prowadzili. Wrzucili mnie do kolejnych lochów, ale szczęście było w tym, że nie było tu mroku. Zmusili mnie do wypicia czegoś, po czym szybko i głęboko spałam. Wyglądałam jak bym nie żyła.
 Przespałam tak z dwa dni. Obudziłam się, w mojej celi stał władca podziemi i Teylen.
- Niestety ślubu nie będzie - rzekł wrednie.
- No i dobrze. Cieszę się z tego powodu. - powiedziałam chłodno.
Pozłościło go to, więc złapał mnie za włosy i pociągnął do góry. Zabolało mnie to. Powlókł mnie aż do głównej sali. Rzucił mną o jakiś filar. Z mojego czoła płynęła krew. Kopnął mnie w brzuch. Poznęcał się nade mną tak, że byłam w strasznym stanie. Drżałam, przystawił mi swój miecz pod gardło. Już miał mnie zabić,lecz przez coś zranił mnie w bok. Syknęłam z bólu i złapałam się za bok, z którego sączyła się krew,a on już szykował się do kolejnego ataku....
<Fulbur? Jak mnie znalazłeś? I co robiłeś od czasu mojego zniknięcia, przez te 3 dni? I jak się dowiedziałeś, gdzie jestem oraz jak się dostałeś? XD>
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz