Neytiri nie wracała długo. Jak dla mnie zdecydowanie za długo. Zacząłem więc szukać jej. Spoglądałem z nieba, pytałem innych. nic. Ślad wszelki po niej zaginął.
Po raz tysięczny, zdenerwowany i zrozpaczony przemierzałem ziemię. Wszystko na czym stanęły moje stopy paliło się i skręcało rażone piorunami nie opuszczającymi od ponad doby powierzchni mej skóry.
- Uspokój się proszę - wołał ktoś. Jakiś bóg, który ubolewał nad losem istot, które nie zdążyły zejść z mej drogi. Ale ja nie słuchałem. Tylko jedna myśl błądziła w mej głowie. Chciałem znaleźć ukochaną.
Wyczułem strach i ciemność. Jeden z mrocznych bożków uciekał przede mną panicznie. Jego strach był czymś więcej niż strachem, jaki mógł wzbudzić zdenerwowany bóg. On coś wiedział. Skoczyłem w jego stronę i złapałem go. moja moc szalała raniąc go.
- Wiesz gdzie jest Naytiri? - spytałem
- N-nie... - wyjąkał. Kłamał.
Uderzyłem go. Tłukłem jak zwierzę dotąd, aż zaczął skomleć i płakać.
- Zabrali ją... - wycharczał.
- KTO!? - ryknąłem.
- Teylen i Rifatusirian.
- Co?!
Nie mogłem w to uwierzyć. Co te parszywe poczwary chciały od mojej ukochanej!?
- Otwórz mi przejście do podziemi - rozkazałem.
- N-nie mogę... Jeśli cię tam w puszczę zabiją mnie.
- Ja ci zrobię coś gorszego jeśli nie otworzysz wrót w tej chwili!
Widziałem strach w jego oczach.
Bożek zrobił to czego chciałem i po chwili byłem już w podziemiach szukając śladu Naytiri. Znalazłem i popędziłem za jej aurą.
Gdy z hukiem otworzyłem drzwi komnaty stanąłem jak wryty, ale moja moc buchnęła z siłą jakiej sam w sobie nie znałem. Teylen stał nad Naytiri z mieczem w dłoni. Rzuciłem się w jego stronę. Złapałem mocno jego ciało, które targały spazmy. Przepuściłem przez niego swoją moc, całą moc piorunów. Stałem tak dziko wpatrując się w jego twarz dopóki nie stanęła w płomieniach i nie spopieliła się.
Odrzuciłem ciało i ukląkłem przy ukochanej. Uniosłem ją delikatnie i przeniosłem nas do domu. Do mojej świątyni. Ułożyłem ją w łożu. Cała moja złość opadła. Delikatnie głaskałem jej czoło i ściskałem jej dłoń. Jej ciało leczyło się,a le za wolno jak dla mnie...
<Neytiri?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz