poniedziałek, 26 maja 2014

Od Fulbura - pakt

Nie!
To nie może być prawda! Ona nie może umrzeć! Nie może! - powtarzałem sobie w myślach, wciąż i wciąż, tuląc martwe, bezwładne ciało ukochanej. Płakałem, a moje łzy wyparowywały w elektrycznej burzy wokół mojego ciała.
Nie mogłem się z tym pogodzić, nie mogłem pozwolić jej tak odejść.
- Moja ukochana - wyszeptałem kładąc ją na łożu i otulając, jakby tylko spała.
Przeniosłem się do wielkiej biblioteki. Tam schowana była wiedza wszystkiego co rozumne. Sam Chaos pisał pierwsze ze spoczywających tu ksiąg. 
Szukałem długo. Czegokolwiek. Zacząłem się już poddawać, gdy ujrzałem kątem oka księgę w czarnej oprawie. cuchnęła krwią.
"Narodziny pierwszych bogów" - taki tytuł odczytałem, wypisany krwią na skórze do złudzenia przypominającej ludzką.
Przeglądałem stronice zapisane zakrzepłą posoką. Znalazłem tam to czego szukałem. Znalazłem to jak można wskrzesić dowolną istotę.
Wróciłem do swej świątyni. Wyjąłem sztylet i na przedramieniu wyciąłem we własnym ciele znaki, które ujrzałem w księdze. Moja krew plamiła pościel i ciało mojej ukochanej.
Rozciąłem znaki, głęboko, tak, że bluznęła krew. Poczułem ogarniającą mnie słabość, a wkrótce wir energii.
- A więc dobić targu chce piorun pośród nawałnicy - usłyszałem. Spojrzałem na stworzenie i choć próbowałem to nie mogłem określić jego kształtu. Był wysoki i wydawał się kościsty, ale jego czarne szaty łopotały na nieistniejącym tu wietrze tak, że jego sylwetka zamazywała się i zmieniała, jego twarz skryta była w kapturze, który czasami sam zdawał się być twarzą o pusty oczodołach, bez nosa i ust.
- Tak... Pragnę życia ukochanej.
- A co jesteś w stanie za to oddać? - spytało stworzenie.
- Czego tylko żądasz - jęknąłem.
- Hojny jest piorun - wycharczał. - Dasz mi to, co utkane pośród burzy. Przybędę po to, za siedem księżyców. A ty dasz mi to. W przeciwnym razie oboje was skarzę na wieczne męki - jego peleryna rozwarła się ukazując wykrzywione bólem twarze.
- Dobrze... Tylko mi ją oddaj - poprosiłem.
Istota zaśmiała się i zniknęła, a Neytiri zaczerpnęła gwałtownie powietrza. Przytuliłem ja mocno, czując jak słabnę.

<Neytiri?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz