piątek, 28 marca 2014

Od Caviniany - Jak on mógł?!

Obudziłam się...obok mnie leżał Etriell. Byliśmy nadzy, czy on? Nieee... Dlaczego? Ja, ja nie chciałam... tylko jakim cudem znajduje się tutaj? On się obudził...ja, ja chcę stąd uciec, ale nie mogę...nie wiem czemu. Nie chciałam w ogóle patrzeć w te jego oczy. Zmusił mnie tymi swoimi zaklęciami czy cokolwiek to jest. Jedno jest dziwne... ten napój... nie wiem po co on jest, ale mam pewne podejrzenia. Jak o tym myślę to po prostu mnie coś bierze... Gdy uniosłam wzrok spojrzałam w jego czerwone oczy. Zbliżył się do mnie i pocałował namiętnie. Przez chwilę chciałam więcej... otrząsnęłam się jednak. Wystarczyła jedna myśl aby na moim ciele pojawiła się suknia. Nie chciałam już tam dłużej być....pojawiłam się na ziemi. Znów byłam w domu. W swojej świątyni.... z dala od Etriella. Było by po prostu pięknie gdyby nie to, że musiał się tutaj pojawić.
- Wyjdź proszę - poprosiłam
- Nie, nie mam takiego zamiaru - uśmiechnął się
- Nie chcę Cię widzieć - powiedziałam oburzona
- Czemu? Bo nie jesteś już czysta? - zaśmiał się
- Powiedziałam wyjdź - burknęłam co zdarzało mi się rzadko
- Złość piękności szkodzi - powiedział i podszedł do mnie
- Odejdź - powiedziałam
- Spokojnie - odpowiedział i pocałował mnie
Odepchnęłam go od siebie. Po czymś takim jeszcze tu jest? Jak on tak może?! Weszłam do swojej komnaty. Usiadłam na podłodze i oparłam głowę o łóżko.

<Etriell?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz