Niestety on już taki jest...idzie mu odmówić, ale niektóre no jak by to ująć...nie potrafią. Ja w sumie też nie bardzo umiem powiedzieć nie. Tyle, że ja nie chce...ja się boję. Mając tyle pracy nigdy nie miałam czasu na...eh zresztą nie ważne. Wolę uciec...ale jak? Przecież...chce i nie chcę. Albo zaczynam świrować, albo po prostu chcę z nim iść. Chyba to drugie...obróciłam się przodem do niego i pocałowałam go. Etriell uśmiechnął się tylko. Po chwili znaleźliśmy się w jego komnatach.
<Etriell? Sory za króciutkie...>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz