Przeniosłem się do mej świątyni. Jak zwykle Cendre przywitała mnie rzucając mi się w ramiona. Drżała przy tym,a jej serduszko łomotało.
- Mój mały, słodziutki głuptasek - powiedziałem i uniosłem jej podbródek, by spojrzała na mnie.
Strach w jej wielkich, ślicznych oczach sprawił, że gorąco mi się zrobiło. Och jak ja uwielbiałem to jak się o mnie martwiła, o mnie, istotę boską, nieśmiertelną.
- Panie mój, tak długo cię nie było - wyszeptała, gdy odsunąłem ja delikatnie by przejść.
- Nie rycz, mała. Mówiłam, że wróci. Szlajał się znowu z inną babą, nie nowość - syknęła Senja.
- Też cię uwielbiam - powiedziałem do niej i mocno ścisnąłem jej kształtny pośladek.
- Łapy precz! - warknęła i odsunęła się.
Posłałem uśmiech mojej jadowitej piękności.
- Eerie, moje kochanie, chodź do mnie - zawołałem.
Eerie podeszłą do mnie pospiesznie, racząc mnie swym pięknym uśmiechem.
- Potrzebuję twych lodowatych paluszków - powiedziałem i podałem jej kwiat, który dostałem od Nehariki
- Oczywiście, panie mój - powiedziała, a gdy jej zgrabne dłonie dotknęły kwiatu, stał się on idealnie zamrożony. Na zawsze będzie taki, zawieszony w czasie, idealny. Włożyłem go do złotego wazonu. Lód, którym pokrywała przedmioty Eerie niemal nie topniał. Potrzebny był do tego żywy ogień. Dlatego jej serce było moje. Ogień pożądania, które w nim budziłem roztapiał lód.
Usiadłem na łóżku i spojrzałem na rozpościerający się za kryształowym oknem widok. Poczułem jak delikatne dłonie Mathramin błądzą po mojej klatce piersiowej. Jak zwykle cicha, jak zwykle chodząca własnymi ścieżkami.
Przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem ją namiętnie. Zamruczała ślicznie, gdy moja dłoń wpełzła pod jej suknię. Mgnienie myśli, a dziewczyna leżała na łożu całkiem naga. Moja uwolniona moc szalała, budząc w innych to co ja odczuwałem. Ogień w żyłach, drżenie wewnątrz i pożądanie graniczące z bólem.
Gdy moja czarnowłosa kochanka piszczałą już, bym przestał i padła wykończona na poduszki obróciłem twarz ku Cendre, która od jakiegoś już czasu drżącymi dłońmi obejmowała moje ramię. Jej także podarowałem rozkosz.
Obudziłem się gdy słońce było już dość wysoko. Moje dziewczęta spały jeszcze. A niech sobie pośpią. Przeniosłem się od razu na miejsce spotkania z Nehariki. Zjawiła się oczywiście szybko.
- Więc gdzie się wybieramy? - spytałem.
<Nehariki?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz