niedziela, 23 marca 2014

Od Etriell'a - mały potwór!

Nehariki.. Ona... Włożyła mi w dłonie dziecko... Dziecko!! Wolałbym o stokroć by włożyła mi w ręce kłębowisko jadowitych węży, które na wcinały się szaleju. Ale to?! Mały, rozwrzeszczany, cuchnący potwór. Nieporadny, śliski, brudzący wszędzie robal. Pasożyt, który rósł w ciałach innych, psując piękne kształty kobiet, a później? Późnej jest jeszcze gorzej. Rośnie to to, wymaga cały czas czegoś, sprawia, że ludzie nie mają czasu, ani ochoty na przyjemności. Fakt później rośnie i może  wyrośnie z tego coś ciekawego, ale samo to, że kilkanaście lat trzeba się z tym męczyć? Ohydztwo i okropność.
Stałem próbując to umazane, zasmarkane coś trzymać jak najdalej od siebie. Nie wychodziło, bo wyciągało to to wstrętne, lepkie łapy w moją stronę.
Na szczęście niewolnica.. znaczy matka... małego potwora wstała. Zanim jednak zabrała paskudztwo musiała się nadziękować i nazachwycać jakie to szczęście ją spotkało. No owszem szczęście, że żyje, ale z drugiej strony wróci do niewoli, a warunki dyktować będzie głupie, sepleniące stworzenie. 
Wreszcie kobieta zabrała to coś z moich rąk. Uff... A potwór co? No uśmiechnął się radośnie, że ma niewolnika z powrotem. Ugh.. przerażające.
- Zawsze tak wszystkim pomagasz? - zpytałem.
Nie wiedziałem gdzie podziać dłonie, czułem się jakbym był brudny, wciąż miałem na skórze zapach małego śmierdzielasa.
- Staram się. Wszyscy jesteśmy dziećmi natury.
- Mam ochotę na kąpiel - powiedziałem i ruszyłem w stronę strumienia.
Wszedłem w chłodną wodę, a moje szaty rozwiały się.

<Nehariki? Tak jestem nagusieńki ;)>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz