Poszłam za Etriell'em. Mówiąc szczerze
byłam zaskoczona tym, ale mogę się z nim przejść i porozmawiać. Szliśmy
milcząc jak na razie... Ja zaczęłam naszą rozmowę
- Jeśli mogę wiedzieć Etriell jesteś bogiem? - spytałam się chłopaka
- Tak pani - odparł
- I jeśli znowu mogę wiedzieć czego? - zapytałam znowu
- Uciech wszalakich - odparł
Uśmiechnęłam się delikatnie na tą odpowiedź.
- Pani jest boginią zieleni nieprawdaż? - zapytał się mnie
- Tak - odparłam
Szliśmy dalej. Było słychać śpiew skowronków.
- Etriell czy nie uważasz, że skowronki dziś zaskakująco pięknie i uroczo śpiewają? - spytałam się i zrobiłam obrót.
- Masz rację - odparł uśmiechająs się łobuzersko
Podeszłam do rosnących nieopadal kwiatów. Uplotłam z nich wianek i nałożyłam mu na głowę. Uśmiechnął się promiennie na ten dar.
Wziął mnie znowu za rękę i spacerowaliśmy dalej rozmawiając i śmiejąc się. Nagle usłyszeliśmy krzyk. Przestraszyłam się, ale usłyszałam jak ktoś woła o pomoc. Pobiegłam w tamtym kierunku, a za mną Etriell. Zobaczyłam dziecko, które pochylało się nad swoją matką. Ona była ranna. podeszłam do nich.
- Kochanie co się stało? - spytałam biorąc malca na ręce.
Opowiedział wszystko. Dałam malca Etriell'owi, żeby go potrzymał, a ja wyrwałam z ziemi zioło, które przyłożyłam do rany kobiety. natychmiast się uleczyły kobieta po chwili dziękowała za pomoc
- Pani to nic takiego. To nawet nie moja zasługa tylko tych ziół - odparłam
- Jeśli mogę wiedzieć Etriell jesteś bogiem? - spytałam się chłopaka
- Tak pani - odparł
- I jeśli znowu mogę wiedzieć czego? - zapytałam znowu
- Uciech wszalakich - odparł
Uśmiechnęłam się delikatnie na tą odpowiedź.
- Pani jest boginią zieleni nieprawdaż? - zapytał się mnie
- Tak - odparłam
Szliśmy dalej. Było słychać śpiew skowronków.
- Etriell czy nie uważasz, że skowronki dziś zaskakująco pięknie i uroczo śpiewają? - spytałam się i zrobiłam obrót.
- Masz rację - odparł uśmiechająs się łobuzersko
Podeszłam do rosnących nieopadal kwiatów. Uplotłam z nich wianek i nałożyłam mu na głowę. Uśmiechnął się promiennie na ten dar.
Wziął mnie znowu za rękę i spacerowaliśmy dalej rozmawiając i śmiejąc się. Nagle usłyszeliśmy krzyk. Przestraszyłam się, ale usłyszałam jak ktoś woła o pomoc. Pobiegłam w tamtym kierunku, a za mną Etriell. Zobaczyłam dziecko, które pochylało się nad swoją matką. Ona była ranna. podeszłam do nich.
- Kochanie co się stało? - spytałam biorąc malca na ręce.
Opowiedział wszystko. Dałam malca Etriell'owi, żeby go potrzymał, a ja wyrwałam z ziemi zioło, które przyłożyłam do rany kobiety. natychmiast się uleczyły kobieta po chwili dziękowała za pomoc
- Pani to nic takiego. To nawet nie moja zasługa tylko tych ziół - odparłam
<Etriell?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz