Rozmawialiśmy w jego komnatach o przyszłości naszej i o życiu wspólnym.
- Chciałabym mieć 2 dzieci chłopczyka i dziewczynkę - rzekłam
Hurigan zgodził się ze mną. Rozmawialiśmy w dalszym ciągu o naszym życiu. Zrobiło się pożno, więc poszliśmy spać. Obudziłam się pierwsza i dałam buzi Huriganowi. Zostawiłam mu mały liścik, gdzie poszłam. Wyszłam żeby popracować. Miałam dużo pracy. Od kilku dni leniuchowałam. Musiałam to nadrobić. Zaczęłam od drzew. Dawałam im zielone liście, a niektóre trzeba było wyleczyć. Byłam ciekawa czy Hurigan już wstał. Zostały mi jeszcze łąki i będę mogła wrócić do mojego ukochanego. Wzięłam się w garść i zabrałam się ostro do roboty. W 2 godziny uporałam się ze wszystkim. Nagle coś zaszeleściło.
- Kto tam? - zapytałam
< Hurigan? Czy może ktoś inny?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz